
Dziś zwiedzaliśmy Muzeum Wojska Polskiego.
Kurs Przewodników po Warszawie - Tutor, który oferuje pan Tomasz Dygała jest godny, polecenia z kilku względów.
Po pierwsze sama aktywna metoda prowadzenia go, gdzie uczestnicy mają możliwość samodzielnego omawiania zabytków. Dzięki tej, formie jest on interesujący dla ludzi, którzy mają doświadczenie w oprowadzaniu grup, a z kolei ci, którzy w tej materii są nowicjuszami, mogą nabierać wprawy.
Ponadto taki aktywny udział w zajęciach wszystkich uczestników, sprzyja dobrej atmosferze i wspaniałemu zgraniu się grupy, co owocuje solidarnością i współpracą przy nauce do egzaminu.
Warte podkreślenia są też syntetycznie przygotowane materiały.
Oczywiście najistotniejszy jest efekt gruntowne przygotowanie z architektury, historii Warszawy i 100% zdawalność.
Bardzo chciałam podziękować Panu Tomaszowi za zaangażowanie i całej naszej fantastycznej grupie.
Agnieszka Sierakowska
Cały świat jest bardzo wąskim mostem, a istota rzeczy tkwi w tym, by się nie bać wcale. O tym mówi jedna z moich ulubionych piosenek chasydzkich i tę prawdę odkryłam na nowo właśnie na kursie przewodnickim Tomka. Nie chciałabym, by zabrzmiało to sztucznie czy pompatycznie. Po prostu nie potrafię tego ująć w innych słowach.
Szczególnie cenię sobie to, że od pierwszych zajęć praktycznych musiałam przygotowywać jakąś całostkę materiału, a następnie przedstawiać ją grupie… w mniej lub bardziej ekstremalnych warunkach.
W ten sposób nie tylko zostałam rzucona na głęboką wodę, lecz także poznałam bardzo różnych opowiadaczy historii o Warszawie. Cóż więcej???
Czuję się ubogacona, a przy tym zmotywowana do dalszych penetracji i wypraw.
Kurs w TUTORZE gorąco polecam.
Marzena Szugiero
Wcale nie zamierzałam być przewodnikiem.
Chciałam tylko dowiedzieć się więcej o mieście, w którym mieszkam od urodzenia. Przypadek – ogłoszenie w lokalnej gazetce i następnego dnia już na pierwszych zajęciach.
Na początku trochę dziwnie – wzajemna obserwacja grupy, ludzie w różnym wieku i tacy niewiele młodsi od moich rodziców i tacy trochę młodsi od mojego syna. Ale prawie od razu nie miało to żadnego znaczenia, bo poczuliśmy się ze sobą dobrze.
Kto to jest tutor to można przeczytać gdziekolwiek, a nazwa okazała się adekwatna.
Uczyliśmy się od siebie nawzajem. Tomek podawał podstawowe informacje, przydzielał zadania, obserwował, korygował i uzupełniał, zostawiał dużo swobody, po prostu prowadził.
Każdy z nas chciał zdobyć jak najwięcej informacji, sensownie przekazać je innym i przygotować się do zajęć jak najlepiej, bo trochę głupio byłoby zawieść ludzi, z którymi się uczysz.
Takie podejście szybko zaczęła dawać efekty, coraz lepiej kojarzyliśmy fakty miejsca, zdarzenia. Wśród nas było kilku ekspertów z ogromną wiedzą z różnych dziedzin i słuchaliśmy ich jak zaczarowani.
Gdy Marzena opowiadała o judaicach, Marcin o wyznaniach, kościołach zakonach, Zbyszek o Powstaniu Warszawskim lub Włodek o militariach czy numizmatyce to oni byli w tych momentach guru.
Październik, listopad, grudzień… Przyzwyczailiśmy się do cotygodniowych wycieczek, były miłe, sympatyczne spacery z pogłębianiem wiedzy w terenie, chociaż czasem padało. I przyszedł styczeń, a z nim dwudziestostopniowe mrozy - zaczęły się „syberiady”.
To też takie praktyczne ćwiczenie, bo przewodnik musi być przygotowany na pracę w każdych warunkach. Wszystkich rozbroił Kuba, który zawsze jeździ rowerem i przy dwudziestu stopniach mrozu też przyjechał na rowerze do Wilanowa.
Patrzyliśmy z podziwem. To tylko jedno ze zdarzeń, których wspomnienie łączy grupę.
Po jakimś czasie mieliśmy już solidne podstawy i zaczęło się systematyzowanie i gruntowanie wiedzy. Naprawdę wiedzieliśmy sporo, ale ja cały czas odkrywałam i odkrywam nadal, że chciałabym więcej i więcej. To naprawdę wciąga.
No i przyszedł egzamin, przed nim wspólna nauka, trochę paniki i wzajemne podtrzymywanie się na duchu w trakcie egzaminów.
EFEKT: wszystkie osoby z naszej grupy, które podeszły do egzaminu z naszej grupy ZDAŁY!
I tak zostałam przewodnikiem, chociaż nie to było moim zamiarem. Ale swój cel też zrealizowałam, o Warszawie wiem dużo więcej niż pół roku temu.
Dziękuję Tomku i dziękuję Wam wszystkim za wspaniałą przygodę, która (mam nadzieję) będzie trwać dalej.
Iwona Barciak
Nie jestem rodowitym warszawiakiem. Choć uważam już Warszawę za swoje miasto, marzyła mi się zawsze okrągła blacha ze Śnieżką [odznaka przewodnika sudeckiego], nie z Syrenką.
Jednak gdy dostałem propozycję wzięcia udziału w kursie przewodników warszawskich, po chwili wahania zapisałem się. Dziś gratuluję sobie tej decyzji: każda wydana złotówka, każda poświęcona godzina były tego warte.
Nie tylko lepiej poznałem miasto, prawdopodobnie je również zrozumiałem.
Dziś, gdy ktoś nazwie Warszawę miastem brzydkim czy nieciekawym, mogę już nie walić w pysk tylko pokazać mu miejsca i opowiedzieć historie, które nikogo nie pozostawią obojętnym.
Kurs przewodnicki w TUTORZE nie tylko zapewnia szkolenie według najlepszych, wypróbowanych wzorców, nie tylko doskonale przygotowuje do egzaminu, nie tylko umożliwia efektywne przyswojenie podstaw tego fachu, ale również jest szczególnym, intensywnym i zapadającym w pamięć doświadczeniem. Polecam.
Marcin Tysler
Dziękuję Tomku za Twoje zaangażowanie w prowadzony przez Ciebie kurs, cały czas czuliśmy Twoje wsparcie i osób, które współtworzyły ten kurs. Wynik 100% zdawalności świadczy najlepiej o obranej metodyce prowadzenia kursu, nastawionej, tak jak to czyniłeś, na uczącego się, gdzie nauczyciel jest tylko moderatorem. Będę polecać kurs „Tutora” i myślę, że będę tu wyrazicielką wszystkich kursantów, jeszcze raz dziękuję.
Ewa Fröhlich