czwartek, 6 sierpnia 2009

Morskie Oko i tragedia konia

Głośna jest sprawa konia, który padł na drodze do Morskiego Oka. Wywołało to zrozumiałe reakcje miłośników zwierząt.
Do mojej skrzynki mailowej wpadł list otwarty kol. Zbyszka Kreska, który poniżej przytaczam.

Ponadto pod linkiem znajduje się petycja ws. koni z którą warto się zapoznać i podpisać.

Nie bądźmy obojetni wobec cierpienia zwierząt!

LIST OTWARTY

Szanowny Pan

Paweł Skawiński
Dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego
Zakopane


Szanowny Panie Dyrektorze,

smutna, niepotrzebna nikomu śmierć zaprzęgowego konia na Polanie Włosienica, w sercu Tatrzańskiego Parku Narodowego, kładzie się cieniem na dobrym imieniu Parku, jego Dyrekcji i Rady Naukowej.
Jakikolwiek by nie był stan prawny tej sprawy i odpowiedzialność za ten konkretny przypadek, nic nie zmieni faktu, że na obszarze podległym szczególnym prawom ochrony przyrody od lat trwa proceder dręczenia zwierząt pociągowych.
Jest tajemnicą poliszynela, że nagminnie przekraczane jest obciążenie „fasiągów”, konie trzymane są w upale w nasłonecznionych miejscach, pozbawione odpowiedniej ilości wody, często brutalnie traktowane i bite.
Nie może Pan przecież nie wiedzieć o tym, że konie pracujące na trasie do Morskiego Oka to lekkie konie nadające się do jazdy wierzchem lub lekkich prac polowych, a nie do ciągnięcia pod górę wozów ważących wraz z pasażerami co najmniej 2 tony.
Anachroniczny, pozornie tylko ekologiczny, „teatralny” proceder wożenia turystów jest przykrywką dla prozaicznej walki o zysk, nie liczącej się z jakimikolwiek zasadami humanitaryzmu i litości dla zwierząt.
Brak kontroli i egzekwowania (i tak już przecież naciągniętych) norm obciążenia i zasad traktowania koni prowadzi do całkowitej bezkarności właścicieli zaprzęgów, dających jakże wielkiej liczbie turystów (w tym młodzieży i dzieci) pokaz pazerności, chciwości i barbarzyńskiego stosunku do zwierząt.


A wszystko to dzieje się na obszarze Parku Narodowego, szczycącego się jakże słuszną troską o niedźwiedzie, świstaki, kozice i wszystkie inne stworzenia. A koń, Panie Dyrektorze?
Czym zawinił koń, że nad nim można się pastwić, eksploatować go bez litości, zamęczyć w końcu na śmierć w upale i suszy?
Czy nie uważa Pan, że w opinii publicznej ta smutna śmierć pociągowego zwierzęcia (nie pierwsza przecież niestety) może przekreślić dobry wizerunek TPN i jego starania o zwierzęta „parkowe”, które miały to szczęście, że nie znajdują się, tak jak nieszczęsne konie na trasie Palenica - Morskie Oko, we władzy pazernych, chciwych na „dutki”, nieczułych na cierpienie ludzi?
Czy warto ten wizerunek narażać na szwank za cenę (trzeba przyznać niebagatelnych) zysków z opłat za licencje?


Szanowny Panie Dyrektorze – proceder przewozu turystów na trasie do Morskiego Oka jest anachroniczny, przestarzały, wykorzystywany do zadawania cierpień zwierzętom. Za przyzwoleniem Dyrekcji i Rady Naukowej TPN stanowi pokaz arogancji i nieludzkiego traktowania zwierząt pociągowych. Idea ochrony przyrody jest tu codziennie masowo gwałcona na oczach tysięcy ludzi.
Proceder ten powinien być zlikwidowany, trakcja konna ograniczona do 4-osobowych dorożek (bryczek) dwukonnych, zaś podstawą komunikacji do Morskiego Oka powinny być ciche, ekologiczne, nowoczesne melexy.
Tak jest w wielu parkach narodowych na świecie. Był przecież taki projekt dla Tatr; co się z nim stało? Dlaczego brakło Panu odwagi, by podjąć ten temat?

Miarą człowieczeństwa jest stosunek do zwierząt. Proszę okazać człowieczeństwo, Panie Dyrektorze.



Z wyrazami szacunku –



(-) Zbigniew Kresek, Kraków - Honorowy Członek Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, członek Rady Naukowej Gorczańskiego Parku Narodowego, przewodnik beskidzki, b.redaktor naczelny „Gazety Górskiej”

Kraków, 28 lipca 2009 r.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza