wtorek, 26 lipca 2011

Praga i długo pamiętana rocznica



Zdziwiłem się, będąc ostatnio w Pradze. Ostatnio, to jest w okolicach Bożego Ciała. Był 23 czerwca i to co mnie zaskoczyło to świeże kwiaty i wieńce na rynku staromiejskim, w miejscu egzekucji 27-miu czeskich szlachciców. W sumie miejsce pamięci, tyle że dotyczące wydarzeń sprzed blisko 400 lat.



Chodzi o klęskę stanów czeskich w bitwie pod Białą Górą (1620) a następnie egzekucję 27 „czeskich panów” – pozostałych przy życiu przywódców. Bitwa na Bilé hoře zaskutkowała wycięciem w pień całej czeskiej szlachty, a tych którzy przetrwali skrócono potem o głowę. Tym samym przetrącono czeski kręgosłup narodowy.

Dla wzmocnienia efektu egzekucji wiele zrobiono, ot chociażby obcięte głowy po wygotowaniu, wsadzono do metalowych klatek i powieszono na staromiejskiej wieży mostowej. Można sobie tylko wyobrazić co ptaki z nimi zrobiły...



Wydarzenie to tłumaczy, w znacznej mierze, czeską mentalność, którą możnaby krótko określić jako asekuracyjną: pomnik Stalina stał w Pradze do 1962, bo a nuż tendencja się odwróci; powstanie w Pradze, w 1945 wybuchło wtedy gdy Berlin już padł (trwało 5-9.05.1945 r.)…

Weźmy jednak pod uwagę że Czesi to naród Karola IV – cesarza rzymskiego, twórcy potęgi Korony Czeskiej; naród Jana Husa – można w pewnym uproszczeniu przyjąć, że reformacja zaczęła się w Czechach.

Czesi potrafili w XVII wieku postawić się Habsburgom i to im niejako zawdzięczamy wojnę trzydziestoletnią – to właśnie defenestracja praska, czyli wyrzucenie z okna pro habsburskich rajców, była bezpośrednim impulsem do wybuchu wojny w 1618 roku. Niestety dla Czechów przyszedł kres w związku ze wspomnianą bitwą.
Mówiąc kolokwialnie, pozbawiono ich wtedy jaj...

Jak widać pamięć o egzekucji czeskich panów jest jak Lenin - wiecznie żywa. W sumie nie ma się czemu dziwić, niemniej dla mnie jest zaskakujące takie obchodzenie rocznicy wydarzenia sprzed 400 lat. Ale co kraj to obyczaj...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza