niedziela, 28 lutego 2010

Ale to był dzień... :)

Mowa oczywiście o sobocie 27.02 na olimpiadzie w Vancouver.

Najpierw Justyna Kowalczyk i jej fantastyczny finisz w biegu na 30 km.
Ale to można było [piiii]...wicy dostać tzn. nieźle się zdenerwować, zwłaszcza kiedy Marit Bjoergen odjechała na kilkadziesiąt metrów, no i oczywiście na samym finiszu.
Jak ktoś tego nie widział to oczywiście może zobaczyć pod linkiem na stronach TVP.

Żeby było mało, to jeszcze narozrabiały panczenistki :)
Rewelacja i gratulacje :-)))))))

Dekoracja Justyny okraszona naszym hymnem narodowym była ok. 4tej nad ranem, ale a co, obudziłem się i obejrzałem :)
Jak ktoś nie widział - to proszę bardzo link :)

Aż nie wiem co pisać, po prostu się cieszę.

Długo zastanawiałem się co napisać na temat konfliktu Kowalczyk - Bjoergen dotyczącego astmy i jazdy na sterydach.
Z jednej strony na pewno coś jest na rzeczy i problem istnieje, z drugiej to brzmiało rzeczywiście jak tanie usprawiedliwienie braku złota na poprzednich dystansach. Ważne że Justyna wygrała, jej złoto przyćmiło wszystko a i przeprosiny wobec Bjoergen przypieczętowują wszystko.
Ciekawe kiedy znowu wypłynie temat astmy? ;-)

Reasumując - dzięki wielkie dla naszych walecznych dziewczyn :-)
Pozostaje z niecierpliwością czekać na IO w Soczi.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza